Większa połowa na dostateczny plus

Większa połowa na dostateczny plus

Dzisiaj o wartości człowieka decyduje szybkość łącza internetowego, liczba znajomych na portalu społecznościowym, częstotliwość wrzucania na owe social media momentów ze swojego życia. Życia, które jest bez sensu.

Bez sensu, bo co za sens jest w życiu, które jest na często tylko na pokaz. Jestem tutaj (nieważnie, gdzie to jest) – must have? Oznacz na fejsie, foto na insta, snap, a najlepiej kilka. Wrzucić fajnie jest wszystko i co chwilę – żeby była ciągłość i aktualność. Takie osobiste multimedialne perpetuum mobile. Mobile to słowo adekwatne tutaj, bo trzeba być teraz także ciągle mobilnym. Ten kto się nie rusza, stoi w miejscu – tak głoszą fejsbukowi mędrcy.

Tylko ja tak przypatrując się temu wszystkiemu i udając mędrca innego rodzaju, czyli dla nich wszystkich głupca, zastanawiam się – po co?

Psychologicznie i socjologicznie odpowiadając – dla poczucia bycia ważnym, bycia w określonej grupie społecznej, budowania swojego statusu w owych grupach i nie odstawania. Dla nie bycia „gorszym”.

Zatem skoro wszyscy nie chcą być „gorsi”, to wychodzi nam logicznie, że chcą być „lepsi”. No bo czy istnieje stan pośredni pomiędzy „gorszymi” a „lepszymi”?

Miernota.

Ile jest jeszcze osób na świecie, które tą „miernotą” są? Ilu jeszcze nie wie o nowych funkcjach na insta stories? Ilu nigdy nie wrzuciło snapa? Ilu?

Pewnie dużo. Choć w obecnych czasach wydają się oni dziwną mniejszością.

Mniejszością – może dlatego, że ich życie ma sens.

Advertisements